alutnug blog

Twój nowy blog

Brak komentarzy

ps moj blog chyba stal sie strasznie popularny, bo nawet zaczęto mi podsylac strony z zupelnie gołymi paniami. Sława!

Halo

Brak komentarzy

Po wielu perturbacjach udało mi się w końcu zalogować na mojego starego, ale jakże zmodernizowanego bloga. Enigma nam nie straszna! Cześć znowu blogu : )

: )

Brak komentarzy

Jest dobrze.

..

1 komentarz

Tak bardzo, bardzo kocham Cię, tak bardzo potrzebuję Cię.

Papierosie.

W takie dni jak dzisiejszy budzi sie we mnie bestia. Mam ochotę wyłazić na śmierć całą frustrację. Tak jakby dało się przemieścić złą energię z głowy do nóg. Do stóp. I sru. Uciekać przez kilometr z frustracją w stopach i zogdzieś zostawić. Byle dalej od czterech ścian, w których znajdują się ludzie skazani na siebie i Ciebie.

*Tak na marginesie, zauważyłam, że stopy i dłonie to trochę kłopotliwe słowa. Niby zwyczajne, ale jednak pełne emfazy. Prawie książkowe zwroty. Coś jak „Twej.” Pieniążki z rączki do rączki. Nie z dłońki do dłońki. I nie „chwyć mnie za dłoń”. Tylko złap mamusię za rękę. Za łokieć? Czy za pachę?

1 komentarz

Do jasnej cholery, człowiek zasługuje chyba na trochę więcej niż totalny kurwa zlew.*
Zwłaszcza, jeżeli swego czasu dał z siebie tyle, ile mógł. 
Nie mówię, że muszę mieć wokół siebie wianuszek zaufanych przyjaciół. Jednego z dłonią w mej dłoni, drugiego ocierającego krople potu z czoła, a trzeciego grającego na bałałajce w nogach łóżka, jeżeli byłabym przeziębiona albo nie w humorze. Już chyba wolałabym po prostu wiadomość. ”Miło było, ale w gruncie rzeczy, mam już fajniejszych znajomych i nie są takimi nudnymi frajerami jak ty. Bye!”

Może się za dużo w dzieciństwie naczytałam książek. Takich o przyjaźni (hłe hłe). Najgorsze jest to, że ludzie chyba umierają tak samo głupi, jak się rodzą. Albo głupsi, tego też nie wykluczam. Boże, spraw, żebym tylko umiała się uczyć na błędach. Własnych i cudzych.
Bo czasami sama zastanawiam się czy wogóle jestem, czy już nie figuruję w rejestrze.

*nie chodzi o kuchenny

!

1 komentarz

Dostałam pracę :)

Zrobiłam się malkontencka do bólu. Mam ochotę rzucać kurwami i chujami, wzdycham przeciągle oraz blednę i zielenieję na przemian.
Jak powiedziała ostatnio moja mama „dobra wiadomość jest taka, że nie jesteś w ciąży”. Tak. To dobra wiadomość, zwłaszcza dla potencjalnego dziecka. Staś lub Franek miałby podłą, jędzowatą matkę-psychopatkę z wybujałym ego.

Chciało mi się płakać, słuchając albumu Chóru Reprezentacyjnego Wojska Polskiego.
Nie wiem, skąd ten nagły przypływ uczuć patriotycznych.
Na dobre rozwyłam się natomiast, słysząc o sobie „jesteś subiektywnie piękna”.
I to z bardzo ważnych ust.
Bo co to do jasnej cholery ma znaczyć? Że wyglądam jak Panna z Avignon? Kobiety chyba wolą być obiektywnie ładne, niż subiektywnie piękne.
Czuję się teraz jak skrzat domowy, jeden z tych, które powinny wykonywać cichaczem swoje obowiązki a później chować się za pralką, żeby ich nikt nie zobaczył. A jednocześnie aż się we mnie gotuje i mam ochotę komuś porządnie wpierdolić.
 
To wszystko to chyba okres.

..

Brak komentarzy

Czasami chciałabym być bardziej miękka na zewnątrz i bardziej twarda w środku. Ku pokrzepieniu serca własnego i waszych serc, mili państwo.

Jutro podbijam rynek pracy.
Bez przekonania, bo chyba ciągle mam się za nieporadną sierotę, zdolną do doprowadzenia potencjalnego pracodawcy jedynie do płaczu, no ale przecież nie będziemy popadać w paranoję.
Moja błyskotliwa kariera w sklepiku szkolnym o niczym nie świadczy, zwłaszcza, że mój udział w pięciotysięcznym manko wynosił zaledwie 1/28. Poza tym nadal uważam, że to jacyś źli ludzie nas tak wrednie oszkalowali, chcąc zdusić w zarodku nasze budzące się, handlowe talenty.
W każdym razie, mam nadzieję, że jeżeli już ktoś zechce mnie przyjąć, nie będzie po mnie jeździł jak po łysej kobyle, bo jestem bardzo wrażliwą dziewczynką, o miękkim sercu i równie miękkiej dupie.
Amen.


  • RSS